4 min28 lutego 2022

Historia kobiet w Holandii

Współczesnym kobietom wydaje się, że pozycja, którą się cieszą w społeczeństwie jest oczywista. Niestety ma to niewiele wspólnego z prawdą. Przykładowo w Holandii, jeszcze na początku XX. wieku (czyli naprawdę niedawno!) kobiety były w sytuacji zbliżonej do kobiet mieszkających w krajach islamskich. Patrząc na dzisiejszą Holandię trudno w to uwierzyć, prawda? Dziś Holenderki są jednymi z bardziej zadowolonych z życia kobiet w Europie. Liberalna polityka społeczna kraju daje im wiele możliwości. Do tego dobrze zarabiają, ale słyną z tego, że wcale nie chcą dużo pracować – wolą mniej, na część etatu.

Jedynym prawem kobiety jest blat kuchenny

Tytuł tego akapitu to tłumaczenie holenderskiego powiedzonka, które do końca XX wieku było naprawdę popularne. W takim postrzeganiu rzeczywistości rolą kobiety było dbanie o dom, wychowywanie dzieci i doglądanie męża. Dobitnie świadczą o tym wycinki prasowe z początku wieku, które obfitują w różne dobre rady dla żon (typu nie używaj za dużo pieprzu i soli, bo wzmagają pragnienie), po opisy prawdziwie dobrej żony. Przykładem niech będzie ten fragment z 1929 r. noszący tytuł “Trzy podobieństwa i różnice dobrej żony”. Oto one:

1. Musi być jak ślimak; nie opuszczać domu – ale nie jak ślimak nosić wszystko ze sobą.

2. Musi być jak echo; mówić tylko gdy się jej pytają – ale nie jak echo mieć zawsze ostatnie słowo.

3. Musi być jak zegar kościelny; nienagannie regularna – ale nie aby ją było słychać w całym mieście.

Tylko nie zajdź w ciąże!

Jeszcze mniej więcej do połowy XX. wieku szanse kobiety na znalezienie pracy były minimalne. Panny z dzieckiem nikt nie zatrudnił, zresztą w społeczeństwie takie kobiety były wyrzutkami. Mężatki też nie miały łatwo, im też nikt nie chciał dać pracy. Niezależnie od sytuacji życiowej, kobiecie trudno było samodzielnie się utrzymać.

Jeszcze do lat 70. XX wieku niektóre części Holandii były bardzo katolickie. Pozamałżeńska ciąża w takim środowisku nie mogła być zaakceptowana. Aborcja nie wchodziła w grę, kobiety musiały rodzić. Stworzono specjalne przytułki do rodzenia, w których zaraz po porodzie dziecko odbierano matce i przekazywano do adopcji. W takim miejscu poród odbywał się w opasce, by kobieta nawet jeden raz nie mogła zobaczyć dziecka. Nawet po latach, matka nie mogła dowiedzieć się czegokolwiek o losie dziecka.

Edukacja dla kobiet w wersji minimum

Do lat 80. XX wieku (!) większość kobiet w Holandii nie pracowała, a dziewczynki kończyły jedynie 6-letnią szkołę podstawową, by później kontynuować naukę w 3-letniej szkole gospodarstwa domowego. Po skończonej edukacji mogły zająć się haftowaniem i oczywiście dbaniem o dom, przyjmując jakże ważną społecznie rolę dobrej żony. Do roku 1990 tylko ok. 8% holenderskich kobiet pracowało poza domem (z reguły były kobiety niezamężne lub bezdzietne) i rzadko w pełnym wymiarze godzin. Do lat sześćdziesiątych XX w. pracująca kobieta zwalniała się z pracy w momencie wyjścia za mąż. Jeszcze w latach siedemdziesiątych kobieta była zwalniana z pracy na wiadomość, że zaszła w ciążę.

Stereotypowe myślenie i biznes

Ten obraz kobiecej roli tak mocno odbił się w świadomości holenderskich mężczyzn, że w 2007 r. doprowadził do katastrofy biznesowej. Wówczas niderlandzki bank ABN-AMRO należał  do najpotężniejszych banków świata. Jego prezydent – Rijkman Groenink –  negocjował olbrzymi kontrakt z chińskim partnerem. Pech chciał, że przewodniczącą chińskiej delegacji była kobieta. Po zakończeniu trudnych rozmów, gdy strony się dogadały i wszyscy trochę wyluzowali, Groeninka wzięło na żart. Wychodząc z sali zauważył odkurzacz i – niby żartem – powiedział do Chinki „teraz już możesz posprzątać”. Ten żart kosztował holenderski bank zerwany miliardowy kontrakt.

XXI wiek a prawa kobiet

Wraz ze zmianami społeczno-gospodarczymi zmieniła się również sytuacja kobiet w Holandii. Dziś Holenderki postrzegane są jako nowoczesne i wyzwolone kobiety. Statystycznie niezależność finansową od męża/partnera deklaruje ok. 40% kobiet. Choć Holenderki też nie dążą do niezależności za wszelką cenę – zamiast tego cieszą się ciekawymi możliwościami zawodowymi, opcją pracy na część etatu i łączenia życia zawodowego z życiem rodzinnym i macierzyństwem. Trudno oprzeć się wrażeniu, że Holenderki osiągnęły balans i są zadowolone z sytuacji, w jakiej się znajdują.

 

Inne ciekawe posty

Zobacz inne ciekawe posty z tej kategorii

Typowe holenderskie jedzenie

3 min5 grudnia 2022

Did you land on our site and you only speak English?

1 min8 lipca 2022

Jak uniknąć kulturowego faux pas w Niderlandach?

3 min1 lipca 2022